angielski · niemiecki · ogólne

Angielski i niemiecki, czyli dwa różne światy

Dość rzadko na tym blogu pojawiają się moje osobiste przemyślenia na temat nauki poszczególnych języków obcych – jak wszystko się zaczęło i rozwijało, jakie problemy napotkałam w czasie nauki oraz czy koniec tej przygody był szczęśliwy czy też wszystko zakończyło się fiaskiem. Mimo to staram się w jak największym stopniu, przedstawiać zagadnienia mi bliskie i nie uciekam przez opisywaniem własnym doświadczeń (przynajmniej na poziomie komentarzy ;)). Zawsze mam nadzieję, że pomogą one osobom dopiero rozpoczynającym naukę oraz poszukującym nowych rozwiązań. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam nieco więcej o moich doświadczeniach z nauką języka angielskiego i niemieckiego.

Pozwolę sobie zacząć nieco od końca, to jest pewnego rodzaju podsumowania, aby następnie podzielić się z Wami większą liczbą szczegółów. Otóż, muszę przyznać, że język niemiecki stanowi dla mnie większe wyzwanie i zawsze miałam (i nadal mam) niejaki problem z jego opanowaniem. A to zawiłości gramatyczne, a to znowu trudności z przyswojeniem słownictwa…. i tak na okrągło. Dlatego też, w porównaniu z niemieckim, język angielski jawi się bardzo niewinnie (mimo, że nie można powiedzieć, że jest on łatwy i nie natrafimy w czasie nauki na pewne pułapki). I jakoś motywacja do nauki jakby większa, a postępy bardziej widoczne.

Początki

Angielski

Ale zacznijmy od początku mojej historii. Naukę obu języków rozpoczęłam już w szkole podstawowej. Nie licząc drobnego epizodu z zerówki, kiedy to rodzice zapisali mnie na prywatne zajęcia z języka angielskiego. Niestety, ponieważ moja nauczycielka nie mogła dalej prowadzić zajęć, pierwsza przygoda językowa skończyła się bardzo szybko.

Już na etapie szkoły, język angielski stał się tym wiodącym. Podręczniki nie były jeszcze tak ciekawe i kolorowe, jak ma to miejsce obecnie, a mimo to zajęcia były dość interesujące. Ponieważ był to mój pierwszy język obcy, to nie obyło się bez problemów, szczególnie tych natury gramatycznej (któż nie miał trudności z nauką angielskich czasów).

 

Niemiecki

Na pierwszym etapie niemiecki był związany tylko z zajęciami dodatkowymi, a nie typową nauką szkolną. Nie było więc mowy o jakimkolwiek „przymusie” oraz sprawdzianach i testach, a na samych końcu otrzymaliśmy nawet dyplom (chyba gdzieś go jeszcze mam w szafie). Ogólnie wspominam to doświadczenie bardzo pozytywnie. Był to chyba jedyny moment, kiedy nauka niemieckiego nie sprawiała mi większych problemów i osiągałam pozytywne wyniki. Nie wiem czy było to kwestią stosowanej metody nauczania, ale wszystkie zagadnienia uznawane za problematyczne w języku niemieckim, jakoś mnie wtedy nie przerażały.

Dalszy etap

Prawdziwa przygoda rozpoczęła się wraz z początkami uczęszczania do szkoły średniej. Jak powszechnie wiadomo, należy dokonać wyboru przynajmniej dwóch języków obcych, z których jeden pełni rolę wiodącą (i zdaje się go na maturze). Zdecydowałam się na wybór, najbardziej oczywistej opcji, jeżeli chodzi o mój region, tzn. pary angielski – niemiecki. I tutaj sytuacja nieco się komplikuje. O ile z językiem angielskim nie miałam większych problemów (musiałam się jednak trochę bardziej przyłożyć do nauki, ponieważ nasza nauczycielka były bardzo wymagająca. Również w domu, musieliśmy wykonywać sporo zadań), o tyle w przypadku niemieckiego nie było już tak różowo. Same początki nie prognozowały jeszcze niczego złego. Nauka niemieckiego wydawała się interesująca… do momentu, gdy pojawiły się przypadki oraz odmiana rzeczowników i przymiotników. Wtedy dopiero zaczęła się prawdziwa zabawa. Pozytywna strona całej historii jest taka, że jednak udało mi się je pokonać i opanować niemiecki na przyzwoitym poziomie.

Również na studiach, kontynuowałam naukę języków obcych. Jednak, tym razem był to tylko język angielski. Tym razem wybór padł nie tyle na język ogólny, ile na angielski biznesowy. Było to zupełnie inne doświadczenie, ale za to pozwalające na zdobycie konkretnej wiedzy i poszerzenie słownictwa.

P.S  Mogę powiedzieć, że okres studiów szczególnie obfitował w niespodzianki natury językowej. Mam tu na myśli przede wszystkim początek mojej przygody z językiem portugalskim oraz niewielki epizod z językiem włoskim.

Obecnie

Do nauki niemieckiego wróciłam niedawno. Na początku uczyłam się samodzielnie, aby przypomnieć sobie podstawy i przygotować na dalszy etap nauki. Jednak, w zeszłym roku we wrześniu zdecydowałam się zapisać na kurs języka niemieckiego, który w dalszym ciągu kontynuuję. Pozwoliło mi to na pewne uporządkowanie określonych elementów gramatycznych oraz poznanie nowego słownictwa. Część zagadnień, które kiedyś stanowiły dla mnie nie lada wyzwanie, już nie wydaje się tak trudne i powoli zaczynam robić większe postępy w związku z niemiecką gramatyką. Co do słownictwa, to nadal stanowi dla mnie pewien problem. Trudno jest mi zapamiętać nowe wyrazy, a ponadto nie mogę porównać własnej wiedzy z żadnym z innych języków, które znam.

Wychodzę z założenia, że nauka języka obcego nigdy się nie kończy. Dlatego też staram się utrzymywać znajomość języka angielskiego na wysokim poziomie i w miarę możliwości uzupełniać zakres słownictwa. Całość opiera się na praktycznym zastosowaniu języka oraz wspomagania się materiałami anglojęzycznymi (książki, filmy, prasa, radio).

Jeżeli również uczycie się obu języków, to z chęcią poznam Waszą historię. Może Wasze doświadczenia są radykalnie inne….

Advertisements

2 thoughts on “Angielski i niemiecki, czyli dwa różne światy

  1. O! Ciekawy wpis :)! Ja akurat lubię czytać o tym z czym inni mają trudności, a z czym sobie radzą dobrze :)! Trzymam kciuki za twój niemiecki! Słownictwo zdecydowanie jest łatwiejsze na wyższych poziomach bo można oszukiwać 😉 (dajmy na to uczysz się Morgenrot – ok, na logikę co może być rano i co może być czerwone? Tak… Luna okalające słońce o poranku ;). Moja historia była odwrotna do Twojej. Przez całe studia nie widziałam świata poza niemieckim. Szukałam wielu możliwości by tam wyjechać – Erasmus, wolontariaty praca w wakacje. A potem szok kulturowy i… Już nie chciałam mówić po niemiecku wcale. Stwierdziłam po studiach że podszkolić angielski bo… Niemieckojezycznosc za bardzo ogranicza moje horyzonty +angielski może używać dosłownie wszedzie w kinie w internecie wśród innych osób. Nie chciałam zostać w tyle za całym światem ale mimowolnie zaczęłam go naprawdę naprawdę lubić -zwladzcza od kursu C1 i C2 gdy uświadamiają sobie że nowy język to nowy punkt widzenia :). Teraz nadal mówię po niemiecku, zniechęcenie przeszło po 2latach unikania. A angielski zwykle gdzies też jest w pobliżu. Internet po niemiecku. Książki po angielsku 🙂 taki balans 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dziękuję. Wierzę, że uda mi się z niemieckim.

    Czasami trudno jest ten balans utrzymać. Niestety często mam tendencję do większego skupiania się na jednym języku. Chociaż angielski zalewa nas z każdej strony, więc jest łatwiej.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s